środa, 4 czerwca 2008 00:06:46 traktat o siorbaniu herbaty
gdy powrót do domu wieczorem bez daty
uwalniał spojrzenia owadów w lep-musze
słyszałem w półmroku siorbanie herbaty
tak straszne, tak zwykłe, bez skazy, na dłużej
[zdychają w wazonach, w kryształach jaśminy
i bzy poufałe po cichu, niespiesznie
choć grudzień, to dziwne, zaczyna już winić
i pchać się wulgarnie w kalendarz, w powietrze].
a w moim salonie z uśmiechem tak błogim
siedziała w fotelu nieznana mimoza
pod stołem, pod stołem jął krzyczeć z podłogi
jej piasek, ten piasek zniesiony znad morza.
szurała butami wciąż w moim salonie
jak zwykło się szurać - zwyczajnie, z troszeczka
u obcych po prostu i nikt się nie dowie
siorbała herbatę z mojego kubeczka
[w kieliszku po wódce zastygły papieros
w tęsknotach, szelestach, na spodzie opada
dym szary się gubi leniwie dopiero
choć tli się i tli się we własnych oparach].
W poranku skradzionym przepadła mi dalej
gdy zwlokła się migiem z podłogi lub łoża
zostały mi po niej dwa słowa: ej, polej!
i piasek, jej piasek zniesiony znad morza.
dekabryś: z ukłonami dla Pana Amfibracha. komentarze [0]
sobota, 13 października 2007 12:30:33 Feniks z popiołów
Co kilka lat umieram, jak rzeczy z końcem świata,
Powoli i radośnie oddając śmierci tchnienie.
Lecz każdym razem w mroku nadzieja znów powraca,
Formując świat na nowo, składając w kształt kamienie.
Jak każdy z nas odchodzi, tak ja, choć nieśmiertelna,
Na kilka chwil umieram, by umysł swój oczyścić.
By całun mój jedwabny, zaleczył rany dzienne,
By cisza z wnętrza grobu myśłi mogła wyczyścić.
I chociaż ognia unikam, bo woda mym żywiołem,
To niczym feniks jasny odradzam się z popiołów,
Zostawiam wszystko dawne, jak ptak ludzi na dole,
Wzbijając się wciąż wyżej, ku złotym nieba bramom.
A niebem moim ziemi, z nowymi problemami,
Miliony ludzikich imion znów do zapamiętania,
I tysiąc dni sklejonych nowymi problemami,
I znów złudna nadzieja, że nie jestem znowu sama.
NYJA: Krótko, bo krótko... moja już trzy albo cztery lata od czasu utworzenia W.A.U.A.W.A.M "Drobnomieszczanie" ale życie potrafi nieźle namieszać i najwyraźniej moje muzy zbłądziły pozostawiając mnie zupełnie samą. Miło być odrodzenie w nowych kolorach i literach... pozotało to samo - tyle, że jeszcze bardziej smutne i pozbawione jakiegokolwiek sensu. komentarze [1]
środa, 13 grudnia 2006 13:08:11 Wszyscy milczą...
Nikt chyba w dzisiejszych czasach nie ma ochoty czytać awangardowej poezji :( Trudno. komentarze [2]
wtorek, 3 października 2006 20:41:01 Mam cię dość!!!
Drażnisz mnie wywłoko jak słodki zapach poranka,
Po co łasisz się o nogi niczym tłusty kot?
Chcą cisnąć tobą, roztrzaskaj się jak szklanka,
Której na ścianie skończy się szybciutki lot.
Chcę wepchnąć w twoje trzewia pazur kuchennego noża,
I patrzeć jak wyciekasz czerwoną strugą z żył.
Jak jesteś taka zimna... a byłaś taka hoża.
Teraz twą trupią twarz czarny tren będzie krył.
Więc znów w podskokach polnego konika,
Jak lekka kukiełka ruszę znów w świat,
I tonąc w gorących radości okrzykach,
Jak ty przekraśle przyjażni tyle lat.
Chichocze niczym chochlik zwodzący w bagien sidła,
Z diabelskich raciczek rozsypuje skry,
Anielska aureola juz mi bardzo zbrzydła,
Więc teraz umysł szepcze by być po prostu złym.
niedziela, 25 czerwca 2006 12:23:38 Prywatna awangarda.
Ach!
Ileż wdzięku, ileż sił
dziś upadło w nocnym tanie!
tanie.tanie.
Jakiż blask pożółkły bił
jaki był
w kapiących złotem brył, mój panie!
panie, panie
Damy w ciężkich krynolinach, zwiewnych szalach
kroki walczykom kradły
i szalały szały w salach.
W dusznych salach duch im pałał,
póki pod stołem nie padły.
-padły
-padły
-padły od uniesień nagłych.
Raz. Szeleszczące rzęsy.
Dwa. Morza piór.
Trzy. Lawiny min.
Grzywy i pijane arlekiny.
A za kotarami
szkło. i noc. i tak i już i wstyd w winie
tonie w błogiej minie.
Kurtyzany blade zmieniają kreacje i twarze
Padają w ramiona
błaznów w koronach.
Umęczone. Upojone. Upodlone.
Burym rankiem
Wątłą dłonią
poprawiając diadem
łapią taksówki papierowe.
Pijane. Pijane.
jane. ja nie.
Damy me.
Ach!
[25 czerwca, gdzieś tak o 3 w nocy]
Dekabrysta: ułóż melodię, wyśpiewaj, zrobisz większą karierę niż Ewa Demarczyk, która tylko będzie mogła się bujać w tych kwiecisto-laurkowych brykach z madonnami od Mirona Białoszewskiego. komentarze [2]
sobota, 3 czerwca 2006 18:40:03 RZECZY....
Są czasem rzeczy tak bardzo malutkie,
Są czasem rzeczy, niewidzialne jak duszki.
Są rzeczy brzydkie, krzywe i cichutkie,
Chcąc dogonić ludzi łamią sobie nóżki.
Są rzeczy piekne, które wabią oko,
Kuszą aksamietem i błyskiem kamieni.
Siegaja po nie ludzie, na półki wysoko,
Wierząc, że urody rzeczy nawet czas nie zmieni.
Są rzeczy szare, małe jak robaki,
Których ludzkie oko nigdy nie dostrzeże,
Tak nieporadne, jak małe kociaki,
Choć serce maja wielkie jak kamienne wieże.
I tylko człowiek ślepy co innym patrzy okiem,
Którego blask kamieni nie wabi i nie kusi.
Dostrzeże to co winien, nawet stojąc bokiem,
I z ziemi rzecz podniesie, wiedząc, że tak zrobic musi.
A rzecz rozbłysnie blaskiem, co we wnętrzu kryje,
I da mu cała magię w jej środku zaklętą,
Nie bedzie plastikową, durną lalą,
Lecz normalną dziewczyną - po prostu usmiechniętą.
NYJA: Ludzie nie potrafia docenić ukrytego skarbu, który ociera sie o ich nogi niczym kot. Wystarczy sie rozejrzeć... Widzicie? komentarze [2]
środa, 3 maja 2006 19:50:58 BAŚŃ
Wsłuchaj się w skrzekliwy głos gobelinów,
A usłyszysz prawdę o starym zamczysku,
O postaciach splątanych w niciach gobelinów,
I krwawym mordzie w milczącym uroczysku.
Usłysz jej krzyk schwytany przez wiatr,
Wołanie o pomoc wplecione w końskie grzywy,
Jej szkielet spoczywa pod ziemią jak wrak,
Nasycony pleśnią, oblepiony przez grzyby.
Plugawość świata złamała jednym krzykiem,
Grzechy pokoleń zmyła ruchem dłoni,
Starła w pył wszystko, co ludzkim jest nawykiem,
Jej krok - mrok głodny, wtedy z ziemi zgonił.
****************************************
Poderżnij gardł dniom minionym!
Zaciśnij palce naszyi dawnych lat!
Zostaw zwłoki tego co minęło!
Bo nie wrócisz więcej, do minionych lat.
NYJA: Nie warto patrzeć wstecz, bo wykonując ten zgubny ruch głową zadajemy sobie kolejny, bolesny cios... jakby życie raniło nas za mało... Mi juz nawet nie chce spoglądać sie przed siebie.
poniedziałek, 17 kwietnia 2006 12:17:29 CICHE ŚCIANY
Odeszli wszyscy dawni przyjaciele,
Na drodze ostał tylko ostry kurz.
Mam po nich rzeczy tak niewiele,
Fotografie, uśmiechy i kilka słów.
Odeszli wszyscy,których życie,
Nadawało memu życiu kształt.
Kochałam ich i nienawidziłam skrycie,
Lecz, gdy odeszli dopiero ujrzałam życia fałsz.
Zostałam sama jak znicz na cmentarzu,
Co kona powolnie z jesienną, zimną noc.
Juz widzę światło w ciemnym, długim korytarzu,
Juz wiem, ze ono ma nade mna moc.
Samotność o me nogi jak kot się ociera,
Cisza krzyczy w uszach, ciemność w oczy pali.
Zimno rani ciało, smutek tak doskwiera,
Aniołowie zginęłi, żaden mnie nie ocali.
Zostałam całkiem sama na środku pustej drogi,
Po której Szatan z Bogiem chodza bardzo rzadko.
I nie wiem teraz dokąd poniosą mnie nogi.
Czy będzie trudno, lekko, szorstko, gładko?
I juz nie czekam więcej, nie pisze swojej baśni.
nie będzie księcia, na białym, szybkim koniu.
Nie będzię wojen, kłótni, waśni...
Tylko ja i cztery ściany białego pokoju...
poniedziałek, 27 marca 2006 20:12:49 Ja nie zrezygnuje!!!
Pofatygowałam sie specjalnie do kawiarenki by powiedziec, że nie zamierzam zaprzestac robić czegoś, co przetrwało juz prawie dwa lata!!! Dekabrysto co z Tobą?! Może nie mamy zbyt wielu czytelników, ale poezję tworzy sie dla siebie przede wszystkim. Pamietaj, że największych doceniaja dopiero po ich śmierci. komentarze [1]
niedziela, 8 stycznia 2006 13:31:18 SEKRETY
Nigdy sie nie dowiesz co mnie w sercu kłuje,
W powietrzy zapach bólu czuje tylko Bóg,
Nigdy sie nie dowiesz co dusze ma rujnuje,
I jak mały kociak plącze nitki dróg.
Nigdy ci nie powiem, że w oczach mych blaski,
Jak na dnie morza wrak z marzeń spoczywa,
Co o skały życia swe burty roztrzaskał,
I w zdradzieckich toniach teraz odpoczywa.
Zamkne usta wiedząc co umysł mój mąci,
W stalowej ciszy usłyszysz tylko oddech życia,
Z mostu prawd i kłamstwa nikt mnie juz nie zrzuci,
Nigdy sie nie dowiesz co masz do odkrycia.
Lecz nie dlatego,że twym Ciałem gardzę,
I nie dlatego, że srece zamknięte jak skała,
Lecz wiem, ze w rzeczywistości szarej powadze,
Ty będziesz WIELKI a ja WIECZNIE MAŁA.
NYJA: W zasadzie to juz nawet nie wiem ,czy to publkowałam czy nie... ale to bez różnicy, skoro i tak nikt tego nie czyta. komentarze [2]
Choć czasem ronię łzy gorące,
Nad losem zimnym , co tak jest zły,
To przecież wiem, że każde słońce,
Na niebie tylko pół doby lśni.
A potem noc zimna me ciało oplata,
Do ucha krwawe pieśni mi nuci,
Nade mną postać z koszmaru lata,
Chcąc to co mam w popiół obrócić.
Sen złudzeniami me oczy pieści,
A los pod nogi kamienie mi ciska,
Lecz idę przez życie zaciskając pięści,
Choć wiem, że droga przede mną śliska.
Lecz wiem, że przecież i moje słońce,
Mozolnie w moim kierunku się wspina,
Jak dni tak i nocy nadchodzą końce,
Z porankiem wybija szczęścia godzina,
Szczęście zaklęte w kropelkach rosy,
Na źdźbłach moich marzeń lekko pląsa,
A każda kropla odmienia me losy,
Choć dłuższy czas przed czarem się dąsa.
I pędzlem maluje uśmiech na mej twarzy,
Rozpala w oczach zielone ogniki,
I z piasku tworzy wszystko, co się marzy,
A ku niebu frunął srebrne elfiki...
NYJA: I oby to szczęście przywędrowało do mnie tam, gdzie się udaje. Oby siedziało na moim ramieniu niczym bury kot , a gdy wyłowi w tłumie jego sylwetkę, niech wbije w me ciało ostre pazurki seksapilu i pewności siebie. Jeszcze tylko kilka dni i znów powiesz do mnie „my darling!”